CZWARTY OGÓLNOPOLSKI PRZEGLĄD PIOSENKI AUTORSKIEJ - HYBRYDY '81
1981 rok, obfitujący w wielkie wydarzenia polityczne, spowodował dziwne reakcje w środowisku twórców piosenki studenckiej. Wydawałoby się, że w momencie zapalenia się dla tej twórczości wielu zielonych świateł, przemówi ona pełnym głosem i najwartościowsze, najmądrzejsze i najzdolniejsze jej elementy dotrą wreszcie do masowego odbiorcy. Tymczasem tak się niestety nie stało. Owszem, nastąpił znaczny wzrost popularności piosenki studenckiej, jako swego rodzaju subkultury młodzieżowej, ale najbardziej popularnymi stali się ci, którzy pisali i śpiewali nie zawsze najmądrzej, za to wprost, z tzw. grubej rury walili w głowy słuchaczy... Publiczność „kupowała” wtedy takie rzeczy najchętniej, zgłodniała prostego i dosadnego słowa, którym miała ochotę określić otaczającą rzeczywistość. Wielu twórców piosenki studenckiej poszło wtedy na lep taniej popularności uzyskanej kosztem wartości nadrzędnych, a więc kosztem myśli i sztuki... Zresztą gorąca atmosfera tamtych tygodni nie sprzyjała zanadto intelektualnej refleksji i spojrzeniu z dystansu, jaki jest konieczny przy formułowaniu pewnych uogólnień. Dlatego też nie powstały w owym czasie utwory, które mogłyby przejść do historii piosenki studenckiej, jako dzieła pod względem artystycznym i intelektualnym wybitne. Nie pojawili się też nowi, młodzi artyści, którzy swoją twórczością przynajmniej dorównaliby pokoleniu lat 70-ych. Nie znaczy to wcale, by ich w ogóle nie było. Owszem, próbowali już swoich sił, rozglądali się po świecie, dojrzewali w sensie psychicznym i artystycznym. Ich czas miał nadejść w 1983 roku.
Tymczasem w 1981 roku wydawało nam się, że odstąpienie od formuły konkursu w czasie Czwartego Ogólnopolskiego Przeglądu Piosenki Autorskiej będzie najrozsądniejszym wyjściem. Zaprogramowaliśmy go (tzn. Wiesław Rybaczewski – kierownik organizacyjny i Piotr Bakal – kierownik artystyczny) jako podsumowanie dotychczasowych i zaprosiliśmy do udziału wszystkich tych piosenkarzy-autorów, którzy w owym czasie gwarantowali dobry poziom imprezy. I był to chyba jeden z najprzyjemniejszych i najsympatyczniejszych Przeglądów, w jakich w ogóle brałem udział. Nikt się nie ścigał, wszyscy byli swobodni i bawili się razem świetnie. Zdecydowanie najprzyjemniejszą z punktu widzenia wykonawców imprezą było nocne jam session, gdzie podczas śpiewania tzw. przebojów 35-lecia zintegrowali się niemal wszyscy uczestnicy Przeglądu.
Przy okazji IV-go OPPA muszę wspomnieć o kimś, kto wówczas wydatnie pomagał nam przy organizacji festiwalu, zwłaszcza w utrzymywaniu rodzinnej, konwiwialnej atmosfery. Był to Marek Kiszakiewicz, prezes założonego we wrześniu 1980 r. Studenckiego Centrum Piosenki Turystycznej. SCPT zrzeszało ludzi, którzy dostrzegali w piosence turystycznej coś więcej niż tylko jeden ze sposobów umilania sobie czasu przy ognisku czy na rajdzie. Dostrzegali oni w niezwykłym rozwoju tej dziedziny twórczości pewne zjawisko socjologiczne. Aby lepiej je poznać i zarejestrować postanowili podjąć działania dokumentacyjne, badawcze i popularyzatorskie. Temu celowi właśnie miało służyć SCPT, które działało do 13 grudnia 1981 roku i zorganizowało w ciągu piętnastu miesięcy swego istnienia wiele udanych imprez, a także wydało kilka śpiewników.
Piotr Bakal